Zakłócanie ciszy nocnej na terenie osiedla

Witam Forumowiczów, mam pytanie. Otóż czy obowiązuje coś takiego jak cisza nocna na terenie naszego osiedla i czy jestem jedyną osobą której przeszkadzają wieczorno-nocne głośne krzyki i chichoty podpitej młodzieży (dotyczy ulic Witolińska 5 - Łukowska 4,6, choć zapewne nie tylko). Mieszkam tu od początku powstania osiedla, ale z każdym rokiem jest coraz gorzej. A tak na marginesie, czy Spółdzielnia może coś w tej sprawie zrobić? I nie chodzi tu o zalecenie, aby za każdym razem dzwonić po straż miejska albo policję, chodzi o jakieś rozwiązanie kompleksowe i długookresowe - a przede wszystkim - skuteczne. Pozdrawiam, Bożenka

Mam pewną propozycję,

Mam pewną propozycję, ponaklejać na ławki takie listwy z drutami (takie jak na gołębie), nie będą mogli siadać, to i pić i hałasować pewnie nie będą... Jakby ktoś nie załapał, to pisałem z sarkazmem...

A co w tej sprawie może

A co w tej sprawie może zrobić Spółdzielnia, tak szczerze? Uzbroić i nakazać dozorcom pełnienie dodatkowej roli ochroniarza? ;-) Tak serio, to niestety ale jedyną w miarę skuteczną metodą jest przyjmowanie obywatelskiej postawy i faktycznie dzwonienie po straż miejską (a w bardziej ekstremalnych przypadkach po policję), nie czekając aż ktoś inny to zrobi za nas (bo nie zrobi). Tylko te służby mogą skutecznie zniechęcić hałasujących osobników poprzez legitymowanie, spisywanie, czy w końcu wypisywanie mandatów za zakłócanie ciszy nocnej (obowiązuje po 22:00), czy za picie alkoholu w miejscu publicznym. Polecam - działa, choć wymaga nieco wysiłku, tzn. trzeba zebrać się na odwagę, zadzwonić na odpowiedni numer i zgłosić prośbę o interwencję. ;)