Psie sprawy Warszawy - sprzątanie po czworonogach.

Jakie jest stanowisko Spółdzielni w sprawie właścicieli psów, którzy nie sprzątają po czworonogach?
Na osiedlu jest "parę zainstalowanych pojemników do tego celu (może potrzebna jest ich większa ilość?).
Całe chodniki po zimie są dosłownie "zasrane" przez psy!!! a latem trawniki po których biegają dzieci!!!!

Prawo każe sprzątać!
Warszawski regulamin utrzymania czystości i porządku (par. 32) stanowi, że „właściciele zwierząt domowych są zobowiązani do bezzwłocznego usuwania odchodów tych zwierząt z terenów przeznaczonych do wspólnego użytku. Odchody należy umieszczać w oznakowanych pojemnikach, koszach ulicznych lub pojemnikach na niesegregowane odpady komunalne. Obowiązek ten nie dotyczy osób niewidomych, korzystających z psów przewodników oraz osób niepełnosprawnych korzystających z psów opiekunów”.
Za niedopełnienie tego obowiązku właścicielowi grozi kara od 20 do 500 zł.

http://www.zw.com.pl/artykul/563050.html
http://www.stolicaczystosci.pl/index.php?id=42&p=page
http://www.stolicaczystosci.pl/index.php?p=page&id=77
http://www.um.warszawa.pl/aktualnosci/psie-sprawy-warszawy-jest-czym-spr...

Jeżeli właściciele nie chcą sprzątać po swoich pupilach to może warto poprosić Straż Miejską o pomoc lub zainstalować monitoring Osiedlowy który uwieczni takie osoby.

Dodam także że w bloku przy Komorskiej 8 w windzie często czuć zapach moczu - mogę się jedynie domyślać że jest to pozostałość po psie dla którego droga na trawnik jest za daleka. Właściciela ten zapach jakoś nie rusza bo nie sprząta po psie i jeździ w cuchnącej windzie.

Jaki właściciel taki pies:)

Jeśli ilość pojemników do psich odchodów może się zwiększych, to byłoby super, ale obawiam się, że może to nic nie wnieść do sprawy:( Żaden z moich sąsiadów nie sprząta po swoim psie, a przynajmniej nie widziałam a pojemnik stoi tuż przed blokiem. Właścicielom nie przeszkadza nawet, gdy ich pieski wypróżniają sie na środku chodnika lub przed samą klatką. Tak naprawdę, to to gdzie nabrudzi pies zależy od samego właściciela. Problem polega na tym, że ludzie nie dbają o wspólne dobro, czyli np. o elewację budynku o czystość klatki czy o wspólne podwórko. Ludzie lubią wymagać, ale sami nic nie chcą wnieść, choćby miałaby to być tylko kultura osobista. Wydaje mi sie, że gospodarze domu mogliby tutaj sie wykazać i zwracać uwage właścicielom, tym bardziej, że kręcą się wokół bloku cały dzień. Straż miejska również mogłaby sie troche cześciej pojawiać na osiedlu, bo widzę ich od święta.
Zostaje nam również zwarać uwagę takim osobom, ale niestety nie jest to dobrze odbierane i w takich sytuacjach rodzi sie agresja....

Sprzątanie po psach to kwestia wychowania

Popieram stwierdzenie, że samo zwiększenie koszy nic nie poprawi. Ba! Nawet wspierana przez tyle lat "edukacja" nic nie wskóra. Niestety coraz bardziej wątpię czy na chęć zbierania odchodów po swoim psie pomogłoby mandaty wystawiane przez straż miejską. Przepisy nie są niestety egzekwowane i miałem sytuacje w których nieraz prosiłem strażników lub policjantów o reakcję gdy np. duże psy bez smyczy i kagańców biegały po parku dla dzieci i tylko słyszałem, że oni są od czegoś innego. A co dopiero jakbym im się kazał odchodami zajmować.
W bloku przy Jarocińskiej 1 w pierwszej klatce nie raz widać było pozostałości po "wyjściu" z psem. Szanownym sąsiadom nie chce się ruszyć czterech liter i wyjść z psem na dwór tylko schodzą/wchodzą jedno czy dwa piętra i dają się psu załatwić na środku korytarza. Szkoda, że nie pozwalają zwierzakom na to w swoim domu. A po pobliskim boisku trawiastym niestety dzieci bawić się nie mogą, bo między bramkami jest pole obsadzone kupami. I od urodzenia muszę dziecku tłumaczyć, że dzieci to bawić się mogą jedynie na betonie a nie na trawie..

Przydałby się apel skierowany przez SMO do mieszkańców typu: "Drodzy sąsiedzi, dlaczego nie możecie kupić sobie chomika skoro ani nie macie czasu, chęci się nim zajmować a sprzątanie po psie przerasta Wasze możliwości?". A tak naprawdę przydałaby się reakcja jeśli nie ze strony strażników miejskich to przynajmniej gospodarzy budynków, którzy doskonale znają mieszkańców i orientują się kto nie sprząta po swoim pupilku.

Na koniec dodam, że uważam, że miasto nie jest odpowiednim miejscem do trzymania psów. To nie jest wieś gdzie gospodarstwa oddalone są o kilkaset metrów, psy mogą robić co chcą i ujadać kiedy chcą. Mieszkamy w blokach wspólnie z innymi mieszkańcami, mieszkania są podzielone cienką ścianą i powinniśmy szanować nawzajem swoje prawa. A ja nie lubię jak mi o 5 nad ranem pies szczeka na klatce pod drzwiami lub całymi dniami z tęsknoty wyje przez ścianę, ani nie lubię kiedy pies sika mi na wycieraczkę lub drzwi od windy.